Pranie
Każdy z nas coś pierze, no chyba ze ma od tego swoją “Franię” i nie pralkę mam na myśli
Ale większość społeczeństwa nie stać na takowe luksusy i trzeba samemu zajmować się swoimi brudami, nie? Wiem ludziska lubią prać “brudy”, ale czyjeś, he he
Przetestowałam już wiele rodzajów środków piorących. Od tych reklamowanych w telewizji, po te mniej znane. Jakie wnioski? Otóż najgorszy proszek jakiego używałam zwie się E. Niby ok, ładnie pachnie, a uczula, źle spiera plamy. Nawet, gdy chciałam uprać kawałek dywanu po tym jak mój piesio zwymiotował nań, to proszek E zostawił brzydkie plamy. Nie polecam. To już nawet zwykła Dosia jest lepsiejsza. Vizir też niby ok, ładnie pachnie, tak ostro, świeżo, ale tez i moja skóra reaguje nań ostro. Uczula mnie bowiem, skóra swędzi. Absolutnie nie polecam dla dzieciaczków. Persil – bez rewelacji, aniby miał spierać wszystkie plamy. Po wielu próbach i testach postawiłam na Ariel i nie zawiodłam się. Plamy schodzą, pranie pachnie świeżo, ale nie nachalnie, a dywan wyprany po psich wymiocinach jest ładny.
Właśnie moja pralka skończyła cykl, idę wieszać pranie. Ciekawe czy znów moja ukochana sąsiadka Ankowska wyleje na nie wiadro z brudną wodą… Oto uroki mieszkania w bloku. Niektórych kultury nie nauczysz i już.
Ciesze sie ze jutro jadę na wieś…
Skomentuj wpis