Moja na chwilę kotka – Zofia

Tęsknię ze Zośką, kotką moich przyjaciół. Przez dwa tygodnie wczasowania się wiernie mi towarzyszyła. Jak wygląda panna Zofia? Niepozornie, jak na tak wojowniczy charakter, Bo co jak co, ale charakterek to ona ma. I dlatego tak mi się podoba
Podobno jako małe kocię była strasznie ciekawska, rozwrzeszczana, głośna, ale może dzięki tej wrodzonej ciekawości świata wyrosła na całkiem fajnego kociaka. Jest czarno-biała, a na grzebiecie ma plamkę układającą się w krzyż, jak u pająka. Ciałko ma drobniutkie, delikatne, ale to niezła zmyłka. Bo w środku panny Zofii drzemie wielki wojownik.
Ulubionym zajęciem Zofii oprócz spania w domku i polowania na dworze, jest tarzanie się w żwirze. Ponoć niektóre koty tak mają i nic się z tym nie da zrobić. No bo co, nakrzyczę na nią, albo w dupę dam klapa? Każdy posiadacz kota wie, że w ich przypadku taki system wychowawczy nie zdaje egzaminu. I tak, białe futerko Zofii staje wówczas się grafitowe. Wygląda wówczas jak górnik po 12 godzinach pracy w kopalni. I co z tego i tak po wejściu do domu wszystko wetrze w kanapę, a resztę umyje swoim ozorkiem. Muszę przyznać, ze na toaletę Zofia przeznacza stanowczo za mało czasu
Leń.
Zofia uzyskała też inne przydomki, zależne od sytuacji w jakiej się znajdowała. Kiedyś nad ranem wyjrzałam zaspana przez okno i zobaczyłam gdzie Zofia spędza noce. Otóż siedziała skulona w kartoflisku i polowała zapewne. Dopiero po udanych łowach wracała do domu na michę (bo koty nigdy nie mają dość jedzenia) i spanie. Stąd powstał jej pierwszy uroczy przydomek – Kobieta z Kartoflisk
Skomentuj wpis