Kanikuła

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Moje wakacje też. Niestety pogoda nie dopisała, ale i tak załapałam trochę słońca. Trzy dni taplania się w wodzie po trzy godziny i pięknie się zbrązowiłam. A ile przy tym zabawy. Jak małe dziecko, taki powrót do natury.
Stwierdzam, że opalenizna sztuczna nijak się ma do tej naturalnej. To niebo, a ziemia. Ta z solarium jest jakaś taka pomarańczowa. Wszystko przegrywa z naturą, jest niedościgniona i tyle. My ludzie wszystko byśmy chcieli poprawiać, ulepszać, a pewne rzeczy z natury są najlepsze, dopięte na ostatni guzik, dograne.
Najbardziej będę tęsknić za kotami – Zofią i Rudym. Dwa koty, dwa różne charaktery.
Ale o nich innym razem. Dla mnie to egzotyka bo od lat czternastu jestem posiadaczką psa marki owczarek niemiecki. A koty znam tylko z gonitw, które za tymi małymi futrzakami urządza mój piesio wieczorami ![]()
Niech i on ma małą rozrywkę wszak krzywdy im nie czyni… Zresztą nigdy bym mu na to nie pozwoliła.
Skomentuj wpis